Horyzont Zdarzeń

Muzyka do płyty autorstwa zespołu, teksty Marek Węgrzyn, klawisze i instrumenty symfoniczne Nosttre. Nagrania miały miejsce w 2016 roku. Całością brzmienia zająć się Mariusz Wolosz (sound-online.pl)

Skład:

  • Marek Węgrzyn
  • Dawid Golonek
  • Marek Czarniak
  • Damian Łapa
  • Grzegorz „Beny” Szczygieł
Zmierzch królów

Powstań synu mój
Popatrz na ten świat
Zbrukany ludzką krwią
W pogoni za władzą

Wszystko pragną mieć
W zazdrości chore sny pełne krwi
Tchórze pragną żyć
Zniewoleni w kłamstwie

To pogrom waszych dusz
Królowie na kolana
Przez pryzmat ściętych głów
Powstańcie synowie gromu

Sfora wściekłych psów
W bezdrożu dusznych miast
Nienawiść pęka w szwach
I wszystko zapłonie

Ile jeszcze rad
Wołań bez skazy proroczych snów
Uśpieni dryfują gdzieś
Sterowani strachem

Zmierzch Królów
Zmierzch Królów

Prawdą ulecz łzy
Podstępnych obróć w pył
Użyj naszych słów
Prastarych zaklęć

Popatrz synu mój
Za berło koronę umiera świat
Rozbudź w sobie gniew
Bo czas się już kończy

To rzeź waszych dusz
Królowie na kolana
Przez pryzmat ściętych głów
Powstańcie synowie gromu

Furia

Brnij do przodu nie zatrzymuj się
Czas to zmora która szydzi z nas
Dobrze o tym wiesz że

Nie ma tu miejsca
Dla takich jak ty
Nie ma tu miejsca
Dla słabych jak wy

Jedź jak walec przez las rąk
Tu każdy chce wydrzeć coś dla siebie
Zatrzymaj to
Wbrew wszystkiemu nie załamuj się
Zaciśnij pięść i udowodnij że
Nie poddasz się

Wstań i walcz przemocy czas
W twoich oczach furii blask
Biegnij pod wiatr zaklęty w szał
Pokaż ile jesteś wart

Nie miej litości bo zabiją cię
Idź pod prąd i pokaż że wiesz
Jak smakuje krew
Każdy kowalem swego losu jest
Zbity jak pies uwolnij się

Polowanie

Jestem tuż obok jak duch zaklinam cię
Czujesz mój oddech mój rytm wytropię cię
Czerstwe powietrze dodaje nam sił
Uciekaj tchórzu gdzie chcesz i tak jesteś mój

Wiem że boisz się tej smutnej chwili
Nie oszukasz mnie i tak dopadnę cię

Za twoje słowa trujące jak ty dam w pysk
Za twoje czyny po stokroć tortury i śmierć
Stąpasz po ziemi już czuje twój smród
Nie mam litości dla ludzi takich jak ty

Wiem że cię złapię powoli wyczuwam cię
Czekam na ciebie jak kat tylko daj mi znak
Radość  przez gniew zwiastuje twój kres
Nie masz już szans dobrze wiesz zabije cię

Pan światła

Jesteś wiecznym ogniem
Jedyną prawdą która pali przeklętych
Kroczymy za tobą
Zjednoczeni niesiemy światło ponad doliną cieni

Zło uwalnia pierwotny zew
Ogień z tobą!!

To Ty prowadzisz nas przez świat pełny zła
Jesteśmy twoimi dziećmi na zawsze
To Ty rozbudzasz w nas ambicje
Jesteśmy dla ciebie na zawsze

Ciemność nie jest wieczna
Zapłacze piorunami wyślemy w niebyt noc
Blask dnia rozniesie wiatr
Pan światła po wieczny czas aura pełna strachu

Przestrzeń jałowych słów
Męką cierpiących dusz Ty nie wybaczasz
Ogień rozpala ołtarze
Relikwie pełne mocy weź nas do siebie

W nieznane

Ten czas ciągłej wędrówki zmęczone dusze żywych
Ile jeszcze walk po drodze do domu pełnego miodu i pieśni
Jak wilk wyczerpany pościgiem drapieżny z głodu kona
Ostatkiem tchu wykrzyczanym wszyscy bracia na raz

Brnij do przodu przez świat prowadź w nieznane
Nasz czas wielkiej podróży pełnej łupów i złota stoczonych walk
Dalej  naprzód będziemy sławni bogaci
Bogowie jesteście z nami pełni naszej czci

Z daleka od domów z iskrą przygody skąpanej we własnej krwi
Nie wszyscy wrócą chwała ich duszom będą zawsze w pamięci
Nie czas na łzy weź miecz mój bracie i walcz
Nie patrz za siebie przed nami długa mordercza droga

Wojna

Ojcze naszych wiecznych snów wybudź nas
Obrazy które widzi świat to droga przez piekło
W moich koszmarach mówiłeś nie raz zaciśnij pięść
To czas naszej siły i naszej wiary zaciekłych walk

Chwyćcie za Broń
Chwyćcie za Broń
Dalej moi bracia
Chwyćcie za Broń

Prawda jest w nas nie dajmy się złamać Perunie prowadź nas
Jesteśmy razem gotowi na wszystko tu nie ma litości
Ohydne zbrodnie bezkarnych dusz zaklinam was
Niech wasze ciała spłoną na stosie gdy nadejdzie czas

Broń
To czas waszej zguby

Poznajcie smak matki ziemi która spłynie krwią
Pokażmy tchórzom nastał czas sprawiedliwości
Pasożyt który niszczy świat oszukał nas
Wojna zbawieniem wybić wszystkich do ostatniego

Demon

Słyszysz mnie proszę pomóż mi
Nie znam słów by wyrazić ból
Każda noc manifestem zła
Nie zatrzymuj mnie niech to zakończy się

Widzę cię twoją smutną twarz
Wybacz mi mamo przecież nie jestem sam
Powiedz choć słowo ty nie mówisz nic
Zabierz mnie tam gdzie nie odnajdzie nas

Karmię się twoją duszą
Jest jak puste naczynie
Jestem światłem w nocy
Czy wypowiesz moje imię

Skaza

Czujesz się winny
Przecież tyle możesz znieść
Smutny  naiwny
Nie chcesz drążyć tłumisz gniew

Twoje kłamstwa niszczą mnie
Zatruwają w żyłach krew
W twoich oczach nie ma nic
Gdy odchodzisz nie chcę żyć

Nie czas na łzy
Nie wmówisz mi
Naszych pustych
Zmarnowanych lat

Jestem ci zbędny
Możesz myśleć ile chcesz
Dlaczego teraz
Przecież wszystko miało sens wiem
Nie masz litości
Proszę nie odwracaj się bezczelnie
Już nigdy więcej
Nie zobaczysz mnie

Pamiętasz te wszystkie chwile
Przy których zatrzymał się czas
Idziemy długą drogą w nieznane
Twoje słowa składane obietnice
Dlaczego przecież nie wszystko stracone

Horyzont zdarzeń

Ogień słów wymarłych chwil
Bezmiar zmąconych zdarzeń
Uciec stąd nie jeden chciał
Nie bądź głuchy na wołanie

Przedziera się przez czarne sny
Z odległych zaświatów
Pożera światło twojej duszy
Ta droga nie ma końca

Wymiar snów spowalnia krew
Otchłań czasoprzestrzeni
Dryfujesz tam całkiem sam
Bez sił na krańcu świata

Twoje łzy tak wiele mil stąd
Widma starych obrazów
Zatracasz się w rzeczywistości
Umierasz w objęciach jej mocy